sobota, 22 grudnia 2007

Dzieńdobry

Tak.

To skoro ten wczorajszy wieczór w Warce przyniósł pomysł bloga, to niech się coś z tego chociaż urodzi - w końcu nie można wszystkich nie-całkiem-poważnych-pomysłów tak zbywać bez echa :F


Na początek chciałabym powiedzieć, że rozmowy na temat ryjących mózg filmów/książek nie przeszły sobie ot tak bez skutku.
Sen pamiętam mętnie, nie jestem pewna o co chodziło, ale ogólnie mrocznie było.
Jakaś stara, sypiąca się drewniana chałupa na totalnym zadupiu... (To się chyba wzięło od historyjki Gailmana, którą Ania opowiadała. Tylko tunelu i guzików brakowało)
Gosia chodziła i próbowała sprzedawać ludzkie głowy.
Niektóre jeszcze mówiły.

Brak komentarzy: