Tak, wiem, opuszczam się... Ale nie poradzę, że rzadko cokolwiek ze snów ostatnio pamiętam, a jak już coś, to jest tego tyle, że dwa zdania ledwo da się wycisnąć.
Mogłabym opisać ten sen o dinozaurach.
Ten w którym chowałam się w lasku sosnowym na zboczu wzgórza, które potem okazało się rozdzielać wyspę na część z dinozaurami roślinożernymi i drapieżnymi. Ten, w którym goniły nas raptory o wyjątkowo ludzkich zachowaniach.
Albo ten o obronie inż, do której nawet nie doszło, bo się nagle okazało, że jestem pod wodą. I to w dodatku tak głęboko, że tam już wody nie ma, tylko jakiś "alternatywny świat". I w dodatku krajobraz był taki, jak teraz mam tapetę na pulpicie.
Chyba za dużo czasu spędzam przed komputerem :P
Mogłabym.
Ale nie pamiętam.
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)